Witaj na naszym blogu!

Jak porozumieć się żoną kiedy jest na zakupach? Czy można porozmawiać z mężem kiedy ogląda mecz? Co zrobić aby małżeństwo było wyjątkowe? Na te i wiele innych pytań możesz znaleźć odpowiedź przychodząc na TACO, spotkania dla młodych małżeństw!
Spotykamy się w niedzielne popołudnia, aby w miłej atmosferze uczyć się od siebie nawzajem, co zrobić, by nasze małżeństwa były jeszcze bardziej wyjątkowe! Dołącz do nas!

niedziela, 7 października 2007

Słomianych wdów spotkanie

Sobota, 29 września: Żony (czyt. słomiane wdowy) w składzie: Justyna, Patrycja, Agnieszka, Julita i Nika, zorganizowały sobie równie udany wieczór i nie tylko wieczór, jak panowie w Zakopanem. Początek wieczoru, choć w wymiarze pełnych 3 godzin spędziłyśmy w Teatrze Narodowym na "Miłość na Krymie". Sztuka była niebanalna, warta obejrzenia, zwłaszcza gdy liczba żon była większa od liczby zakupionych wejściówek. Dalszą część wieczoru i kawałka nocy w nieco mniejszym składzie i już w domowej atmosferze spędziłyśmy na rozmowach, których kobietom nigdy nie jest mało. :) Pozdrowienia - Nika

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

no...ciesze sie ze tak slodko i dobrze sie bawilyscie..., jakbyscie chcialy znow sobie gdzies sie wyrwac, to my z checial znow wyskoczymy gdzies za miasto... ps. a co sie dzialo w nocy, czemu o tym Nika nie piszesz,co???

Anonimowy pisze...

a dlaczego z waszego spotkania nie ma żadnych zdjęć ??? gdzie jest dokumentacja? bilety? itd ???? noooooo pytam się :))) bo my to mamy zdjęcia

Anonimowy pisze...

wam zdjecia potrzebne, bo za duzo goralek sie kreci po zakopanym i musicie dowod miec,ze gory ogladac pojechaliscie, a nie spodniczki ;) ha ha :)

Anonimowy pisze...

Panowie! Czy nie wiecie, że kobiety mają fotograficzną pamięć? Zdjęcia są zatem niepotrzebne ;)

Anonimowy pisze...

a ja myślałem że to właśnie Panowie preferują fotograficzną pamięć... Ale widzę że się myliłem... ;)

Anonimowy pisze...

dobrze grisz, że wszystkich zdjęć nie opublikowałeś ;)

Anonimowy pisze...

dobrze że nie opublikowałem tych z Krupówek, co wieczorem robiliśmy... nie? he he he...