Oprócz urodzin DomiNiki Hajewskiej, wczoraj przypadało też inne święto. Dokładnie sześć lat temu, 20-go Listopada, tak sie wszystko ułożyło że zapytałem się Patki: A może pójdziemy razem na ten koncert? Ale wiesz, tak razem...razem. ... Po chwili zastanowienia moja sprężynka - patka miała wtedy włosy poskręcane jak sprężynki- Powiedziała TAK !:) Od tego momentu, oficjalnie zaczęliśmy "chodzić". Poszliśmy na spacer chmielną i pojechaliśmy każdy do swojego domu. Byłem w takim szoku że nawet nie odwiozłem jej do domu... :)Ani jedneg dnia z tych sześciu lat nie zamieniłbym na żaden inny dzień. Sześć lat w czasie których poznawaliśmy się, zakochaliśmy się w sobie, poznawaliśmy jak Chrystus wspaniale działa w naszych życiach, pracowaliśmy razem, płakaliśmy, cieszyliśmy się, podróżowaliśmy i jeszcze wiele innych rzeczy których pewnie nie jestem w stanie wymienić.

Kiedy wtedy, w małej kawiarence na przeciwko ARKI wszystko się zaczęło, nie miałem pojęcia że ta przepiękna, skromna i cicha dziewczyna jest tą którą Bóg wybrał dla mnie. Czas chodzenia to piękna sprawa, narzeczeństwa to już normalnie kosmos, małżeństwo - to dopiero raj!
Bóg dał mi na prawdę wspaniałą dziewczynę która dzisiaj jest moją żoną. Każdego dnia kocham ją coraz bardziej... nawet wtedy jak wieczorem muszę znowu pozmywać naczynia... ;)Grisza
Ostatnio dodałem kilka zdjęć do naszej osobistej galerii. Od kołski aż po ślub: http://picasaweb.google.pl/grisz23